Archive for the ‘specjalne okazje’ Category

h1

Atlantyda? Ano Atlantyda.

Grudzień 19, 2011

Trochę w ramach prezentu urodzinowego można powiedzieć mi się to przyśniło, przynajmniej tak można to pokrętnie interpretować.

Z niewielką grupką facetów szłam przez bardzo gęsty, raczej tropikalny las. Powadziłam grupę, bo miałam im pomóc w dostaniu się do Atlantydy (nie „na”, tylko „do”). Mignął nam w krzakach jakiś dzikus. Okazało się, że mnie zmusili i byłam właśnie z tejże Atlantydy. Wskoczyłam przez taka półprzezroczystą błonkę, która zafalowała w trakcie skoku, nie było mnie widać z drugiej strony. Taka kamuflująca była, siłowa. Miałam coś jak kuszę, szybkostrzelne. Wystrzelałam prawie całą tę grupę, jeden mnie gonił, wspięłam się bardzo wysoko na jakąś ścianę. Jeden z tych naprawdę moich – ubrany dość dzikusowato, czyt. Maskująco – ubił ostatniego i zaprowadził mnie do miasta. Miałam najwyraźniej wyprany mózg, bo niewiele pamiętałam, wszystko poznawałam na nowo. Prowadził mnie przez jakiś czas ścieżką w tej dżungli, aż zaczęliśmy mijać jakieś elementy wskazujące na niedaleką obecność cywilizacji – m.in. paczkę po papierosach z napisami sporządzonymi przy użyciu nieznanego mi alfabetu, których nie rozumiałam. Miasto, do którego mnie zaprowadził i oddał do mojego domu, wyglądało jak Wrocław, ale Wrocław jakiś taki spikselizowany.  Ściany i wszystkie powierzchnie były złożone z jakby cegiełek, ale rozumiałam to tak, jakby to był Wrocław, ale równoległy w czasie i przestrzeni do naszego. Budynki były niższe i miały żywsze, bajkowe kolory, a po brukowanych uliczkach jeździły pastelowe samochody wykonane chyba z masy papierowej, a przynajmniej tak wyglądały.

Po mieście oprowadzały mnie dwie osoby – mój brat i tamtejszy naukowiec, który miał mnie doprowadzić do porządku. Okazało się też, że były dość istotne, choć niewidoczne na pierwszy rzut oka,  różnice anatomiczne między mieszkańcami tego miasta a tymi z naszego Wrocławia.

Sen był boski – barwny, spójny, porządny fabularnie… Szkoda tylko, że został tak gwałtownie przerwany.

Reklamy
h1

:)

Sierpień 11, 2007

Najlepszego…

h1

Już wiem…

Lipiec 30, 2007

Już wszystko rozumiem.

Moja matka ma wcale nie gorsze sny niż ja. Dziś na przykład opowiadała, jak we śnie coś sprawiło, że należało przeżywać dni od tyłu do przodu, tj. zaczynając od wieczora i kończąc na poranku. Wszystko odwrotnie… Nie wdawała się w szczegóły, tylko stwierdziła, że wtedy to było – rzecz jasna – logiczne i oczywiste, że tak trzeba żyć.

Sądzę, że to musi być rodzinne w takim razie ;)

__________________________

I powiem raz jeszcze, a Ty będziesz wiedziała, że to do Ciebie: Wszystkiego najlepszego! :)

__________________________

Much to your displeasure, here there is no treasure!