Archive for Kwiecień 2011

h1

Setki, tysiące…

Kwiecień 23, 2011

Szłam brzegiem lasu z kilkoma osobami z rodziny i zaczął padać szalenie intensywny śnieg. Momentalnie ograniczył bardzo mocno widoczność, po chwili okazało się, że to białe pióra. Baliśmy się, że to z zestrzelonych ptaków, ale takie ilości? Raz na jakiś czas zdarzał się ciąg szarych, gołębich.
Mimo to – szliśmy dalej.

Po drodze okazało się, że musimy w zasadzie wybrać, czy jesteśmy sprzymierzeńcami Scoiatael, czy może (tak, nazwę to w ten sposób) Zakonu. Przechodziliśmy obok tymczasowej twierdzy Zakonu, leciało już zdecydowanie mniej piór.
Szedł z nami pies. Jak weszliśmy na tereny sporne i zaczęliśmy spodziewać się walk, rozdzieliliśmy się. Poszłam z dwójką osób prosto i zauważyliśmy w oddali osadę Scoiatael i wychodzący z niej mały oddział. Skręciliśmy w jakąś ścieżkę, licząc na to, że nie zostaniemy zauważeni. W jakiś pokrętny sposób dotarliśmy do twierdzy, która została niemal natychmiast zaatakowana. Przypadkiem udało mi się uciec z psem do jakiegoś wewnętrznego kręgu, który był bezpieczny. W ostatniej chwili próbował wskoczyć tam jakiś zakonnik, ale zatrzaskujące się wrota zgniotły mu nogę i zszedł, ale przez kilka ostatnich minut życia chyba był szczęśliwy, a na pewno przekonany o tym, że przeżył je w dobry sposób.

Później szukałam bliskich w obozie dla uchodźców i wszyscy się na szczęście znaleźli. Po krótkim pobycie w obozie, postanowiliśmy iść dalej.

Ostatnią sceną, jaką pamiętam, było obserwowanie grupy krasnoludów na wycince drewna. Mieli biało pod stopami, a ja zastanawiałam się tylko, czy to śnieg, czy pióra.

Powiem szczerze, że ta pierwsza scena z piórami mnie trochę zniszczyła. Zdałam sobie sprawę z tego, jak rzadko trafiają mi się tak majestatyczne, dokładne i widziane z tak szerokiej perspektywy sceny. Inną tego typu, jaką pamiętam bardzo dobrze była ta ze snu związanego z WoWem ;) Jak leciałam na jakimś wierzchowcu (feniksie :P).

I samo to, co tam widziałam było takie z jednej strony boskie, a z drugiej bardzo, bardzo niepokojące.

A to wszystko w czasie popołudniowej drzemki ;)

Reklamy