h1

Jak mogło być, a jak nie było.

Kwiecień 6, 2010

Znowu umarłam. Chociaż w sumie nie.

Jako że oszukał nas pewien drow, byłam w innym ciele i – by wrócić do swojego – ktoś musiał mnie zabić. Ciało już ogarniał paraliż, czekałam na problemy z oddychaniem, ale nie pojawiały się. Mając złe przeczucie – płakałam. Leżałam na korytarzu szkoły uważanej za jedną z lepszych we Wrocławiu.

Wtedy ktoś oparł o mnie nogę, co – delikatnie mówiąc – rozjuszyło mnie na tyle, że już byłam prawie całkiem pozbawiona chęci zejścia z tego świata. Wydarłam się „Ja tu, kurwa, umieram!”. Uczeń był na tyle głupi, że dalej nie dawał mi spokoju. Zadzwoniłam do dawnego znajomego, byłego ucznia tej szkoły, żeby udowodnić, że jednak ta placówka żadną rewelacją nie jest.

Sekretarka ze swojej kanciapy dolała oliwy do ognia, podając smarkaczowi moje dane. Widząc to, wstałam i pomaszerowałam na trzecie piętro do gabinetu dyrektora.  Do interwencji nie doszło, bo zostałam wyrwana ze snu.

Dzień wcześniej pojawił się ciekawszy wątek. Byłam w górach z matką.

Szłyśmy sobie pod górę po łące, gdy zauważyłam, że na szczycie tej górki biegnie peleton ucharakteryzowanych w różny sposób lam [Lama glama]. Wyciągnęłam telefon, żeby zrobić zdjęcie, gdy w moją stronę odbiły dwie osoby – znajomi, którzy powiedzieli mi, że jadą do Japonii, ale najwyraźniej tego nie zrobili. Tłumaczyli, że w ostatnim momencie zostali wysłani na konwent lekarzy tutaj. Poszliśmy do schroniska.

Rozmawialiśmy, oglądając występ studentów przebranych za erytrocyty z wypisanymi na nich grupami krwi. Ze znudzeniem stwierdziłam, że widziałam to już kilka razy i mogliby wreszcie wzbogacić repertuar. Szukaliśmy przez chwilę toalety, zastanawiałam się, czy nie weszliśmy niezgodnie z oznakowaniem, ale były pół-koedukacyjne, więc zastanawianie się nad tym było tylko częścią wymienianych złośliwości :P

Zapytałam jednego z nich, co to trigeminia, na co odparł, że „to takie coś z prądami”. Czyli tyle, ile wiedziałam sama.

Szukałam czegoś na terenie ośrodka, znalazłam tylko kolczyki, których nawet nie chciałam. Po czym wyszłam przed budynek, żeby zaczekać na mamę w samochodzie. Usiadłam na miejscu pasażera i pomyślałam „Cholera, najgorzej by było, gdyby ruszył sam”. Co oczywiście nastąpiło chwilę później. Nie byłam w stanie przesiąść się na miejsce kierowcy, mogłam jedynie kręcić kierownicą.

Ruch był – jak na złość – spory. Pełno rowerzystów, psów, kur i innych samochodów. Omijałam to wszystko dość sprawnie, choć auto jechało dość szybko.  Po jakimś czasie zauważyłam pośrodku drogi rowerzystę – pomyślałam „Szlag, żeby się tylko nie przewrócił”.

Tak, przewrócił się. Odbiłam w lewo, żeby go ominąć, ale facet zupełnie świadomie próbował mi się przeturlać pod koła. Odbijałam coraz mocniej w lewo, ale przejechanie go było nieuchronne. Jak już miałam go zabić – zadzwonił telefon.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: