Archive for Lipiec 2008

h1

Would you…

Lipiec 30, 2008

…lie with me and just forget the world?

Wiem, że nie.

Tak, tak, to cytat z jakiejś piosenki. Szczerze mówiąc nie słyszałam jej, ale wiem, że istnieje. Who cares.

Sny szlag trafił, są monotematyczne, chciałabym się ich pozbyć, bo tematyka mnie martwi i wolałabym ich nie pamiętać w takiej postaci, ale może kiedyś wrócą te stare dobre marzenia senne, które nie miały bezpośredniego związku z nadziejami/lękami/blabla.

Ale fakt faktem, jakiś czas temu po przebudzeniu spisałam dwa sny, które chyba warto przytoczyć. Tęsknię za tymi powalonymi, ale… nic nie poradzę na to, że jest jak jest. Nie ma co narzekać.

W takim razie przy dźwiękach „Nad pięknym, modrym Dunajem” spiszę to, co przyśniło mi się dość dawno temu. [Zamierzam nauczyć się walca i nawet już mam kogoś, kto mnie nauczy. Ha, Kasia zdobywa nowe skille.]

Po przeczytaniu notatek, spisanych po przebudzeniu, stwierdzam, że już drugiej połowy prawie nie pamiętam… Jednak:
Jest cel, dobiec do wagonu pociągu i wsiąść doń, zanim ruszy [nieistotny wydaje się fakt, że ten akurat jest odczepiony]. Towarzyszy mi szóstka dzieci [wiek ok. 7-8 lat; trzy dziewczynki, trzech chłopców]. Wsiadamy… Pociąg rusza, ten wagon póki co nie bardzo… Cała akcja skupia się w tym momencie na dołączeniu do reszty składu. Wagon jest przyciągany oddziaływaniami magnetycznymi [ :P ], które czasem działają, czasem nie. Ma miejsce kilka akcji typu „Kasia biega po całym pociągu, sprawdzając ciągłość jakichś kabli”, czy „Kasia wychyla się z wagonu i zahacza o wodospad, pod którym przejeżdża aktualnie pociąg” albo „Kasia chroni pociąg przed złoczyńcami”. Standard.
Do wagonu wpada trzech facetów ze złymi zamiarami, jednak podjudzone [przeze mnie] dzieci zaczynają działać im na nerwy, co otwiera drogę obsłudze [i oczywiście głównej bohaterce :P ] do pacyfikacji [powiedzmy] oprychów. Bolało ich.
Sen przeszedł w tzw. fazę drugą. Szykujemy platformę na jakąś paradę [ja, kuzyn i kolega Krzyś], niestety nie pamiętam na jaką… W notatkach stoi „związaną z Wł. M.” – żałuję, że nie umiem tego rozwinąć [władzami miasta? oO]. Nie możemy dojść do porozumienia w kwestii wyglądu, malujemy raz po raz innymi kolorami… Jako główną atrakcję przyjmujemy wymyślony przez Krzyśka mały, zdalnie sterowany helikopterek, który będzie atakował gapiów :P [Widzę tutaj wyraźne odniesienie do GTA, niestety ;) ]

Tej samej nocy, lecz wcześniej, śniłam inny sen…

Jestem „gorylem” i mam swojego podopiecznego wyprowadzić ze szpitala, jest tam też drugi ochroniarz. Przez oszklone wyjście widzę sportowy samochód pod szpitalem. ‚Przeczucie’ mówi mi, że siedząca w środku dwójka to policjanci. Zaczyna się strzelanina. Jacyś znajomi wyprowadzają ‚Dona’, kolega zostaje postrzelony, ja zresztą też. Muszę zawrócić, żeby towarzysza oddać w ręce lakarzy. Po drodze zabijam jakiegoś policjanta. Muszę przebić się przez stary browar, żeby dostać się z powrotem do szpitala, ale pościg sprawia, że muszę ukryć się pod płachtą starego brezentu. Spod niego wycieka strużka krwi, jednak komisarz, który wbiega do hali, pomimo tego, że mnie zauważa, wychodzi bez słowa.
Tracę przytomność [?], po jej odzyskaniu ból jest mniejszy [jasssne…], ktoś chce mnie wyprowadzić z tego miejsca, dostępne jest dwoje drzwi: niezniszczone, ale obwiązane czarną, jedwabną apaszką i drugie – zdemolowane, trochę zablokowane gruzem. Upieram się, żeby odwiązać chustkę, ale wydaje się to być hm… niewłaściwe. To dość ciekawe, bo nie wiadomo czemu. Jakieś takie tabu. Sprawa nie zostaje rozstrzygnięta, bo akcja przenosi się do lasu, gdzie idę w dół, owinięta w koc, z innym uciekinierem „w stronę ognisk”. Po jakimś czasie rzeczywiście zauważamy światła… Przy najbliższym siedzą już trzy inne osoby. Jako jedyna jestem tutaj „nowa” i okazuje się, że takie własnie osoby wykorzystywane są do sprawdzania działania świeżo odkrytych ‚ziółek’/’grzybków’ i im podobnych. Zostaję wysłana do innego ogniska, do którego mam wrzucić jakieś zielsko i wdychać dym… Niestety, rozpoznaję rośliny :P To wymiotnica i coś, co nazywam „daisy” i we śnie to poprawna nazwa, choć roślinka ta wcale stokrotką nie jest. Na szczęście, niczego nie musze wdychać, bo zostaję dośc brutalnie wyrwana ze snu ;)

Reklamy