h1

Bywa.

Luty 3, 2008

Na świeżo, w godzinę po przebudzeniu.

Wyprawa, bo jak to inaczej nazwać. Idziemy niewielką grupą w jaskini, przewodnikiem jest wielkie, ślimakopodobne błękitne stworzenie. Kieruje nami legenda o dwóch olbrzymach, dobrym i złym [ ;) ], które to kiedyś toczyły walkę, ale zostały w końcu uśpione i przykute łańcuchami do podłoża. Dobry ma na imię Ceilon, jednak w tej jaskini spotykamy jego przebudzonego wroga, którego imienia nie znam. Wielki, łysawy z siwą brodą. Dalej jest przykuty, ale to mu nie przeszkadza w konstruowaniu różnych prawie-zabójczych machin i kierowaniu swoją armią trolli [rodem ze Świata Dysku – kamienne, wielkie, a jedyne, co je różni od dyskowych to fakt, że jedzą ludzi] i innych złych bestii. Drużyna zagaduje olbrzyma, podczas gdy ja robię szybki rekonesans, który tylko przybliża wygląd ‚machin’. Przeróżne klatki z średniogroźnymi pułapkami, które raczej mają powodować strach, niż być zdolne do wywołania cierpienia.

Wszystko jednak wydaje się i olbrzym nasyła na nas oddział chorych na wściekliznę nietoperzy, poroblem polega na tym, że jesteśmy bezbronni – jedyną broń stanowią leżące na dnie jaskini kamienie, a trzeba powiedzieć, że nie są zbyt skuteczne. Zostaję ugryziona i na polu walki pojawia się duża grupa osób, pomimo tego, że ich atakujemy, nie próbują zrobić nam krzywdy. Stoją bez ruchu. Okazuje się bowiem, że to grupa buntowniczych niewolników, która chce doprowadzić do pobudki Ceilona.

Zabierają nas do swojej kryjówki. Przed wejściem zauważamy, że z daleka widać Ceilona, który zamarł bez ruchu, napinając wiążące go łańcuchy. Ma błękitną skórę i złotą broję, a w jednej dłoni trzyma niewielką broń – chyba shuriken. W końcu trafiamy do pokoju, w którym mamy naradzić się z ich przywódczynią. W czasie tej rozmowy, zupełnie bezwiednie, wydrapuję na ścianie napis „Trafiłem tu z Kontynentu Przeciwwagi. Rincewind”. I dobieramy się do ich lodówki, w której znajdują się… trzy rodzaje sernika oławskiego.

Nie wiem, czy udało nam się uratować świat tym razem, bo zostałam brutalnie wyrwana ze snu. Jak zawsze zresztą.

Kilka nocy wcześniej we śnie również pojawiły się elementy związane ze Światem Dysku. Bo raczej rzadko ma się okazję, by odwiedzić Ankh-Morpork, prawda?

Parę przeplatających się ze sobą, lecz nie związanych wątków. Zrobiłam sobie notatki, żeby nie zapomnieć szczegółów, ale przyznaję szczerze, że w tym momencie juz połowy z nich nie rozumiem, nie umiem przypomnieć sobie z czym się wiązały, a szkoda.

Byłam więc w Ankh-Morpork, dokładniej w jakiejś zapadłej knajpie [nie był to Załatany Bęben, bo było spokojnie]. Szłam przez główną salę, gdy zauważyłam wnękę za obszarpaną, różową kurtyną w nieliczne fioletowe gwiazdy. Zajrzałam za szmatę i – co łatwo przewidzieć – znalazłam tam instrumenty [perkusję między innymi]. Odsunęłam się i cóż… Zaczęły grać. Tak, tak, same z siebie.

W takich momentach człowiek orientuje się, że stoi… Ba, tańczy na ulicy w zwiewnej białej sukience i całkiem dobrze mu to wychodzi. Do tego dołączają inni aktorzy [tak, bo to w końcu – jak się okazuje – teatr] i robi się pseudomusical, który gromadzi przed knajpą sporą grupę gapiów/widzów.

Później następują kolejne występy, współpracownicy zaczynają wydziwiać gubiąc prawdziwy sens sztuki i tak dalej ;)

Co ciekawe, pod wpływem tej muzyki aktorzy byli w stanie wykonywać kilkumetrowe, choć nadal taneczne kroki.

Co do moich notatek, których nie potrafię pojąć… Brzmią one:
– samochodzik
– pływanie
– łańcuszek, drapanie

Więc na pewno było ciekawie ;)

Advertisements

2 komentarze

  1. Motyw z nietoperzami jest dobry. To wygląda jak skill dla wampira „atak wściekłymi nietoperzam”.:D


  2. To w sumie jeden z elementów, których odzwierciedlenie w rzeczywistości jest bardzo, bardzo proste. ;)



Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: