h1

Dużo, dużo…

Czerwiec 7, 2007

…tych snów ostatnio. Z czego jeden naprawdę dobry: czarna magia, znajomy z grupy chce za jej pomocą coś mi zrobić, coś na pewno złego, jednak do końca snu nie dowiedziałam się, co dokładnie. Złego, jednak związanego z psychiką, a nie bólem fizycznym. Dawno nie miałam tak realistycznego koszmaru. Realistycznego na tyle, że bałam się poruszyć po przebudzeniu w obawie, że stanie mi się krzywda. Właściwie nie pamiętam go już najlepiej, ale chyba warto spróbować to odświeżyć, choć wątpię, bym zdołała choć w połowie oddać to wszystko.

Mój dom, czy raczej powinnam użyć słowa „posiadłość” znajduje się w wielkim parku… Ziemia usłana liśćmi, przygaszone kolory – zupełnie jak w porządnym horrorze. Nie jest ciemno, ale wszystko wydaje się być pozbawione życia. Prowadzę normalne, codzienne życie, do którego wkrada się wreszcie niepokój. Dziwne spojrzenia mojej siostry [która nie wygląda jak moja siostra], nienaturalne zachowanie wspomnianego kolegi, niespotykane dotąd dźwięki zakłócające panującą w domu ciszę. Wszystko to i jeszcze kilka nieopisywalnych czynników budują powoli napięcie. Mamy gdzieś jechać, okazuje się, że mój pupil [co zauważam z perspektywy biernego obserwatora, moje „ja” we śnie o niczym nie wie], czyli dziwne stworzenie z małymi łapkami żyjące w muszli [mające jednak sympatyczną, prawie ludzką, jakby kreskówkową twarz] zostaje w pewien sposób otrute/zmienione tak, że wyrastają mu wielkie szpony, zębiska… Strach myśleć. Doskonale pamietam scenę, jak to się z nim dzieje. Po chwili pełznie już przez park rozgrzebując liście i podciągając się co chwila dalej tymi wielkimi łapskami.

Nadchodzi chwila wyjazdu, a ja – nie wiedzieć czemu – boję się na tyle, że próbuję uciec. Kolega jednak mnie dopada i mamrocząc coś nacina mi delikatnie palce lewej dłoni na wysokości środkowego stawu. Wyrywam się, uciekam… Chwilę później dowiaduję się, że moja siostra wiedziała o wszystkim. Słyszę, że znów coś mnie goni. Budzę się, a serce wali jak szalone. Po jakimś czasie zrywam się i zatrzaskuję drzwi – nie ma to jak poczucie pozornego bezpieczeństwa ;)

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: