h1

Kurde

Maj 19, 2007

Czuję w tym momencie dziwne znużenie swoimi snami, choć są takie… takie jakie są. I właściwie trudno nazwać je nudnymi, ale nic to.

Sesja kota u psychoanalityka, który ma stwierdzić, skąd bierze się kocia agresja [już to jest co najmniej śmieszne]. Nic interesującego się nie dzieje, Berserk zachowuje się naturalnie [czyt. biega jak debil], a sen przechodzi w…

Zwyczajny niezwyczajny dzień. Odwiedziny nie tak całkiem dalszej rodziny. Córka kuzynki [w wieku lat około sześciu, a może siedmiu…] postanawia sprawdzić, czy koty potrafią odnaleźć wśród sterty czosnku kawałek czosnku właśnie, wcześniej otarty o kocie futro. I w związku z tym chowa ten czosnek, gdzie popadnie, a metody jego ukrywania są niczym z jakiegoś filmu rodzinnego/przygodowego. Hustanie się na lianie i przypinanie go w rózne miejsca, wtykanie do najrozmaitszych kryjówek i tym podobne. Za każdym razem kot błyskawicznie odnajduje czosnek, najlepszy jest moment, gdy przyglądam się tym akcjom i zauważam, że zza węgła wychyla się mój czarny, delikatnie mówiąc, wkurwiony kicur w jakimś białym kaskopodobnym czymś i rzuca się na czosnek.
Dochodzi do próby ostatecznej… Czosnek zostaje ukryty poza domem bez mojej wiedzy, a kot wypuszczony na zewnątrz. Wszystko odbywa się w radosnej atmosferze poszukiwań podsycanej przez rodziców dziewczynki. [kretytnizm z ich strony]

Kot ucieka, co oczywiste. Orientuję się po jakimś czasie [ktoś mi mówi o tym?] i wybiegam natychmiast, by od razu pojawić się na torach, których jest tak cholernie dużo, że mam wrażenie, że to w pobliżu stacji głównej naprawdę dużego miasta. Błądzę i błądzę… Miejsca się zmianiają: ruchliwe ulice, supermarkety, centra handlowe… Z jednego z nich wybiegam, jest już ciemno. Chcę przebiec przez drogę, ale w porę zauważam szyny tramwajowe i nadjeżdżający pojazd tego typu. Więc biegnę przy tramwaju. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach, ktoś mi towarzyszy, tj. biegnie za mną. Po sprowokowanym przeze mnie spotkaniu okazuje się, że podobnej próbie poddano jego psa i teraz chłopak [pierwszy raz go w życiu widzę] liczy na to, że mu pomogę. Biegniemy razem… Ulica, tramwaj po prawej, za nim park, po lewej las. Między drzewami biegnie postać w czarnym płaszczu, cylindrze i ciemnych okularach. Czy równolegle do nas? No ba! Pewnie, że tak.

Tym razem jednak jest to troszkę stresujące. Droga przechodzi w leśny trakt, a my biegniemy coraz szybciej i szybciej… Dochodzi jednak do spotkania, w czasie którego postać ta prosi nas o pomoc. Potrzebuje jakiejś pierdółki, którą ma dać komuś w prezencie z okazji święta, które miało miejsce przed dwudziestoma dwoma dniami, jednak nasz profesor [bo okazuje się być osobą z kadry pobliskiego uniwersytetu (w środku lasu!)] dwadzieścia dwa dni temu rozpoczął picie i obudził się niedawno, więc jest mu zwyczajnie wstyd. W zamian ma odnaleźć nasze zwierzątka. Kto by się nie zgodził?

Ktoś nie-naiwny. My się nie wahaliśmy. Szukaliśmy teraz czegoś zupełnie innego w miasteczku uniwersyteckim, do którego nas zaprowadził ten mężczyzna. Nie tylko on ostro popił, bo chodziło tam wielu półprzytomnych… pracowników naukowych. Przechodziliśmy przez korytarze, pokoje i inne pomieszczenia, nieraz okrutnie duże. Dotarliśmy wreszcie do jakiejś dziewczyny, która miała potrzebny nam przedmiot. Deseczka z wypalonym na niej czyimś adresem, obok namalowano niebieską różę. [nie było specjalnie ładne, ale to akurat nie należało do spraw istotnych] Wtedy w moim ‚tymczasowym’, bo związanym ze snem, umyśle pojawiła się myśl, że przecież to było w Lostach [a nie było]! Następnie przyszło mi do głowy coś w rodzaju „Jejku, co za debilizm… Jak mogłam samą siebie wsadzić do tego durnego filmu”.

Zdobyliśmy deseczkę i usłyszałam męski głos gdzieś za sobą „No Józiu, chodź tu… kici kici…”, co było oczywistym zawołaniem do mojego kota. Już prawie się odwróciłam, ale [zawsze na koniec musi być to cholerne ‚ale’] coś mnie obudziło.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: