Archive for Marzec 2007

h1

Sny, sny, sny…

Marzec 18, 2007

Dziki Zachód? Nie, to za chwilę dosłownie.

W supermarketach są takie mini-bary. W kolejce przed takowym stoi sześciu żołnierzy w dwóch kolejkach po trzech w każdej [zupełnie jak ułożenie oczek na kostce do gry]. Idę z matką przez sklep, a ta – nie wiedzieć czemu – chce ich zlać. W każdym razie czekamy w kolejce, w tym czasie zmienia się sceneria i bar jest jakby odrębnym tworem. Jesteśmy perfidnie pomijane, ale to nic… Pan z obsługi pyta nas, czy uważamy, że bernardyn będzie dobrym psem, czy sądzimy, że nie będzie przeszkadzał gościom, gdy będzie sobie spacerował po tym miejscu. I czy nie wydaje się nam, że jak facet przywiąże do niego dwa chomiki, to te biedactwa nadążą za tym… tą krową. Chomiki stanowczo odradzamy.

Sceneria zmienia się, punktem wspólnym dla poprzedniej i obecnej jest pies. Fakt, inny, ale jednak. Nie lubię snów, gdzie mają miejsce takie sytuacje, bo owym psem jest pupil mojego kuzyna. Piesek umarł niedawno. Głupio jest mówić o głaskanym, stojącym tuż obok psie „Ale przecież on nie żyje…”.

Dochodzimy do momentu kulminacyjnego, gdy to okazuje się, że ktoś [nie ja] otrzymał list; jakaś dziewczyna od osoby mi znanej, choć nie przystoi przytaczanie jego imienia. W każdym razie możliwe jest czytanie tylko wycinków listu, który mówi na początku, że chłopak musiał się ukryć z jakiegoś powodu. Oczywiście, ona przyczynę tą poznać musi. Nie mogło być inaczej. Rusza więc na poszukiwania… Dostaje mapę i to według jej wskazań porusza się po okolicy, która tak naprawdę zdaje się przedstawiać coś w rodzaju wspomnianego Dzikiego Zachodu. Widzę jej działania z perspektywy mapy. To trudne do opisania, ale wygląda jak kreskówka. Taka panienka, rysowana ręką dziecka, idzie z koszyczkiem wzdłuż brzegu strumyczka/rzeczki. Często jest tak, że w czasie swojej wędrówki musi przejść wykopanym przez siebie tunelem albo przepłynąć jakieś jeziorko, za każdym razem – jak to porządna dziewczynka – przebiera się w czyste, suche łachy. Nie wiem, skąd je bierze, wiem tylko, że je zmienia. Gdy dociera do jakiegoś stawu, wiem, że musi tam coś [?] wrzucić, co spowoduje ukazanie się wiadomości na tafli jeziorka. Tak też się dzieje… Okazuje się, że chłopak zna położenie złóż ropy naftowej i jest zagrożony z tej okazji.

Wszystko dzieje się w nocy.

Szkoda tylko, że więcej nie pamiętam. Ostatnia część snu wydaje mi się okrutnie ciekawa, choć na tyle złożona, że aby ją porządnie przyswoić – należałoby to po prostu zobaczyć.

Zatem kolejny odcinek z serii „Chora wyobraźnia Kasi ujawnia się tylko we śnie” za nami.

Reklamy
h1

Gdy myśli uciekają.

Marzec 15, 2007

Patrzysz w stół. Patrzysz i patrzysz… I nic nie widzisz. Deski sosnowe. Orientujesz się, że minęło pół godziny. Trzydzieści minut spędzonych na niczym. Nawet nie ma miejsca na rozpamiętywanie, zastanawianie się, irytację. Pustka. To bardzo, bardzo niefajnie. Gorzej niż z podniesionym ciśnieniem.

Niesamowite sny wracają, a jakże… Jesteś wampirem? Czemu nie, prawda? Masz ileśtam kropek w jakiejś cesze, ale ktoś Cię goni. Uciekasz przez leśne ostępy, by trafić wreszcie do swojego salonu, gdzie wskakujesz za wersalkę, ale wiesz, że to nic nie da. Już zbliża się Twój oprawca i rzuca zamrożonymi cytrynami. Każde trafienie zwiększa jakąś cechę, w efekcie czego stajesz się kimś zupełnie innym, nie nadającym się do tego, co robiłaś do tej pory.

Ale zamrożone cytryny? Jeny.

Ha, stało się. Od pewnego czasu je kolekcjonuję. Proszę spojrzeć:

1. Dosłowne

a) womanek – Hej, ale ja się wcale tego bloga [aż tak] nie wstydzę. Jeśli istnieje potrzeba poznania tego adresu, to proszę pytać. W sieci da się znaleźć moje gg. Nawet w katalogu można. Wtedy wystarczy jeno zapytać.

b) womanek blog – Tym bardziej. PW na Narilvatarze, wiadomość na gg, mail. Cokolwiek i zdradzę adres, poważnie.

2. Oferty?

a) kasia prywatnie

b) prywatnie kobiety / kobiety prywatnie

c) prywatnie

Wszystkie te frazy wpisane do Googla powodują wywalenie masy ofert ymm towarzyskich. Chciałabym jednoznacznie określić w tej mierze swoje stanowisko. Oto ono: Nigdy w życiu.

3. Kochane ściany

a) zmywanie ścian – Mam nadzieję, że zawarta wcześniej porada okazała się przydatna i skuteczna. :P Pamiętać! Nóż i ew. woda z mydłem. Najlepiej ślina.

b) pomarańczowe ściany co pasuje – Cholera. To zależy. Zasłony jakie? Dałabym żółte. Wykładzina? Może bordowa? Będzie cholernie krzykliwe wnętrze. Jakby człowiek siedział w piecu, ale właściwie czemu nie?

4. Problemy

a) nie chcę się jąkać – Jakby okrutnie to nie brzmiało – też bym nie chciała. Polecam wizytę u logopedy, to podobno pomaga, choć głowy nie dam. I więcej wiary w siebie.

b) znaleźć i odnaleźć kogoś – Zacznij szukać. Śmiem twierdzić, że Google w tym nie jest w stanie pomóc.

5. Hurra, hurra… Dzisiaj matura.

a) Kobieta w oknie+opis obrazu – Czyżbyśmy szukali czegoś do pracy maturalnej? A tu co? Kasi sen wyskoczył z Googla. Co za pech. [UWAGA! Po raz pierwszy ktoś użył plusa w wyszukiwarce.]

6. Koty tu, koty tam…

a) koty w telefonie – Polecam te wszystkie zafajdane, kolorowe serwisy z tapetami. Podejrzewam, że prędzej tam znajdzie się coś interesującego. Chyba, że wykorzystano zdjęcie mojego Paskuda…

b) Koty na ciuchach – Te kuleczki? Czy kocia sierść? To drugie jest niezwykle uciążliwe, przyznaję. Te kudły są wszędzie, wszędzie… *obłąkane spojrzenie*

7. Inne, zupełnie do reszty nie pasujące.

a) pierwsze starcie kroka – Nie, nie… Błagam, nie znowu…
b) coś na wzruszenie – Kurczę, niestety to nie u mnie. Żadnych ckliwych historii.

c) manewr nagłego hamowania – Auto-moto? To raczej nie ten adres, proszę państwa.

d) bez uprzedzeń – Brzydkie skojarzenia się pojawiają w mojej świadomości, jak to widzę.

c) coś tu nie pasuje – Nieprawda, tu nic nie pasuje.

d) sam w sobie – Kto? Co? Jak? Rozumiem, że wyszukiwarka mogła to pokazać po takich słowach. Ale czego można szukać po takim haśle?

h1

„No i łzy…”

Marzec 8, 2007

Pieprzona symbolika snów. I przeklęty strach w nich zawarty.
Szli ulicą, ona i trójka jej przyjaciół. Nie widziała ich twarzy. Dziewczyna była pieszo, oni powoli tuż przy niej na motocyklach. Droga była bardzo ruchliwa, wyprzedzała ich masa samochodów. Panowie jednak w pewnym momencie przyspieszają, by w końcu nie dać jej możliwości nadążenia. Odjeżdżają, choć mogli ją zabrać ze sobą. Nie oglądają się do tyłu. Dziewczyna zostaje wśród pędzących samochodów. Sceneria szybko się zmienia, jesteśmy teraz na spokojnej ulicy w pobliżu jej domu. Dogania ją jej była nauczycielka matematyki, jeszcze z czasów gimnazjum. Rozmawiają do momentu, gdy kobieta zwyczajnie rozpływa się w powietrzu.

To w zasadzie tylko urywek dłuższego snu, niestety reszta zaginęła gdzieś po drodze z podświadomości do świadomości jako takiej.

h1

Nie inaczej.

Marzec 2, 2007

Biegła. Bardzo szybko. W naszym świecie w tym miejscu jest ulica, jednak w czasie snu to tylko pasmo łąki skrytej w szpalerze drzew. Z owej łączki pokrytej uschłą, bardzo jasną trawą wyrastają młode źdźbła. W biegu rozgrzebuje dłońmi to siano z myślą, że trzeba umożliwić nowym roślinom uzyskanie dostępu do światła. W końcu przed nią zbiera się spory stóg tego wszystkiego. Ale uparcie biegnie dalej, nie ogląda się za siebie. Orientuje się, że jedzie za nią samochód. Uskakując na bok, słyszy w myślach jakby relację w telewizji „Gdyby nie odskoczyła, na pewno bym ją przejechał, w końcu sam mógłbym zginąć, gdybym zjechał na lewy pas…” *
Patrząc na ziemię, zwraca uwagę, że tym razem pod sianem jest droga. Znów odsuwa suche źdźbła, nadal leżąc na ziemi. Okazuje się, że w przezroczystym asfalcie ktoś jest zatopiony. Widać tylko przerażoną twarz nieznanego jej mężczyzny i uniesione w jej stronę dłonie, jakby próbował się wydostać. Wątek się urywa.
Jest z samcem i jakąś grupą w dziwnym pojeździe. Dojeżdżają na miejsce, brzeg pobliskiego jeziora. Jest z nimi jej kot. Stworzenie jednak jest absolutnie białe. Bierze go na smycz i przypadkiem
na kota padają promienie z lampy UV. Okazuje się, że Berserk ma cętki widoczne w ultrafiolecie… Na zewnątrz leży śnieg i panuje półmrok, gdy wychodzą z pojazdu, kot ucieka. Zostaje odnaleziony właśnie dzięki osobliwym cętkom.

Wtedy zadzwonił budzik.

*) – Jak sądzę, to ma związek z komentowanym przeze mnie niedawno tekstem z Interii. Widać siedziało to we mnie przez czas jakiś. I nadal siedzi.