h1

Jejku

Styczeń 17, 2007

Znowu, znowu, znowu… Wróciła zadowolona z siebie. To zaczyna wyglądać nieco dziwnie. W myśl zasady, że niemal do wszystkiego można przywyknąć, wydaje jej się, że i z tym jakoś będzie żył jej towarzysz. Jeśli w ogóle to zauważy, bo przecież jemu nie chce się czytać.

Przykra sprawa dotrzeć tu wreszcie i zorientować się, że jednak nie ma w domu nawet jednej mandarynki. Będzie musiała wysłać kogoś gdzieś… Kiedyś. Bo przecież małe pomarańczowe szczęście jest potrzebne, póki jest dostępne, bo jak skończy się sezon, to nie będzie już miała tak fajnie…

Za to dziś ugotowała ryż i przygotowała resztę, w sam raz, by on zaraz po powrocie mógł wszystko dokończyć. Później będzie się chwalił, jaki to on fajny, bo gotuje. Cóż, życie – stwierdziłaby ze złośliwym uśmiechem. Oczywiście nie aż tak złym, w końcu to nic poważnego.

Przyszedł do pokoju, by zawołać ją na obiad, a laptop już po kilku sekundach stał samotnie na sosnowym stole w pokoju o jasnobrzoskwiniowych ścianach.

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: