h1

Ach ach ach

Styczeń 16, 2007

Wpada – inaczej niż zwykle – roześmiana do mieszkania. Kto by jej się dziwił… Przebiera się szybko, jak zawsze pochłania kilka sporych mandarynek i jest prawie zdolna do życia. Jeszcze niewielka dawka dość głośnej muzyki, na początku w miarę spokojnie, w końcu to tylko soundtrack z musicalu. Jedynego, jaki zobaczyła tak naprawdę. Także w tej kwestii nie ma czego żałować. Chociaż dźwięk był rozjechany, a jakość obrazu – powiedzmy- dostateczna. Od momentu jak go zobaczyła, wiedziała, że to jest coś, co trzeba zobaczyć na żywo. Wtedy dopiero musi budzić dreszcze.

Prawdą jest, że wkrótce postraszy sąsiada, który zapewne chciałby odespać nockę, czymś zupełnie innym. Hej, ale trzeba czasem poznać trochę dźwięków prosto ze Skandynawii. Już za chwilę kolega pozna, co to jest Finntroll. Jej zdaniem warto, jemu podobać się nie musi, co stwierdzone zostaje z zupełnie niewinnymi błyskami w jej niebieskich oczach.

To okropne. Ale zawsze łatwiej jej idzie nauka, gdy ma za sobą jakiś sukces, gdy coś jej wyjdzie. Wtedy zwyczajnie czuć, że warto. Choćby dla tej radości, która potrafi zagłuszyć nawet niechęć do kogoś, czy uczucie zimna w chłodnym parku. Może brzmi to wzniośle i nieodpowiednio, ale – cudowne uczucie. Jak wiesz, że wygrałaś.

Więc? Wróciła do domu i postanowiła wreszcie podzielić się swoim snem. Szkoda tylko, że jest tutaj praktycznie sama i nie ma komu tego opowiedzieć… Po coś tą sieć mamy, nie da się ukryć. Usiadła, by zacząć od razu.

Dwa dość, a nawet bardzo mocno powiązane wątki, jednak przemieszane w czasie. Trzeba je ułożyć logicznie, co też czyni.

Jest w jakimś teatrze, na scenie. Przynajmniej takie to sprawia wrażenie… Pomieszczenie może być zarówno wielką salą, w każdym razie większość ścian ginie w mroku, sufit także nie jest widoczny. Kolacja? Na pewno wieczór, kilka osób znajduje się w pokoju, jest ciepło. Niestety, dziewczyna – swoją drogą nie do końca jest pewna po przebudzeniu, czy to w ogóle była ona – nie zdąży przyjrzeć się tym ludziom, bo do domu wpadają jacyś obcy, krzycząc, że potrzebna jest pomoc, bo ich krewna rodzi. Żądają konia, by można było odnaleźć kogoś, kto zdoła jej pomóc, ale także zabierają stół, na którego nogach wyrzeźbiono końskie głowy. Pewnie to jakiś przesąd w tych stronach, ale przybijają go blatem do drewnianej ściany. Wychodzą. Tutaj następuje krótka przerwa, po której dziewczyna ni stąd ni z owąd znajduje się na ciemnej ulicy, wchodzi w jakieś blokowisko. Okropnie wieje, wszystkie okna toną w ciemności. Nie trzeba chyba mówić, że dziewczyna się boi. Słyszała plotki o stworach kręcących się w tej okolicy, dlatego przyspiesza kroku i niedługo później jest już w sklepiku kobiety, która najwyraźniej jest jej babcią. Krótkie powitanie, rozmowa. Kategoryczna odmowa powrotu do domu – nigdzie się nie wybiera, na zewnątrz jest absolutnie zbyt nieprzyjemnie. Widzi przez szybę jak w jednym oknie w którymś z budynków zaświecone zostaje światło, o parapet przednimi łapami opiera się doberman, po owym parapecie spaceruje rattlerek. Straszny huk, mały piesek ucieka, duży chwilę później, ktoś zatrzaskuje okiennice… Do witryny sklepowej nagle dobijają się jakieś kobiety, dziewczyna szybko zamyka drzwi… W niewyjaśniony sposób jednak jedna z nich znajduje się już w środku. Jest jedną z trzynastu sióstr kobiety, która rodzi. Potrzebują pomocy, jedzenia – tylko czemu tak dużo… Na dworze czai się coś złego, obce kobiety stawiają dziwne świece w oknie. Czternaście sztuk. Na każdej z nich widnieje jakaś litera, dziewczyna ma czas, by odczytać tylko kilka z nich układających się w słowo ‚fear’. Nie ukrywa, że wie, co to znaczy. Zaczyna się obawiać tego, co tu może się wydarzyć. Jednak Najstarsza z sióstr wciska jej w dłoń książkę, dość cienką. O czternastu czarownicach. Każda z nich ma mieć jakąś specjalną właściwość, dar, być może przekleństwo. Opis pierwszej, Najstarszej, mówi, że kobieta ma opiekować się wszystkimi mężczyznami o imieniu Mike, czy też kobietami, które się z kimś o tym imieniu związały? Pewne jest jedno – każdą z nich zranił, bądź zrani.

W tej chwili sen się urywa, bo dziewczynę ktoś budzi. A tak bardzo chciała przeczytać o nich wszystkich…

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: